Tak chuchała, tak dmuchała, po sklepach nie ciągała, komunikacją miejską nie jeździła.. i co? I Dziecko i tak chore! Dziecku już drugi dzień leje się wodnista substancja z noska, spać w nocy Dziecko nie może, bo smoka ciągnie, a tu wyboru trzeba dokonać - albo smok, albo buzią oddychanie (bo nos zatkany). Czyszczenie nosa Disemarem i odciąganie rurką kataru pomaga tylko chwilowo, bo ten zbiera się z powrotem w zastraszającym tempie, a że Mała uparta i nie da sobie pomóc, to już drugi dzień trwa walka Rodzic z rurką - kontra Dziecko z katarem. O ile na katarze by się skończyło, M. jakoś by to rozchodziła. Ale Dziecko zaczepiła zła, niedobra, paskudna, niepożądana GORĄCZKA. Zaatakowała znienacka, ale M. wie, kiedy Małej temperatura rośnie, dlatego zmierzyła, Nurofen truskawkowy wyciągnęła, 2,5 ml odmierzyła, Dziecku podała i temperatura spadła do stanu przez M. pożądanego. Oby już nie wróciła.. Matka czuwa.. i monitoruje..
Co nie zmienia faktu, że jest to pierwsza choroba w życiu Dziecka (i Matki, jako Matki).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz