Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Ponieważ szef matkę (bezprawnie) zwolnił, gdy była na urlopie macierzyńskim, trzeba było rozejrzeć się za nową opcją zatrudnienia.. Poszło szybko. W ciągu 2 tygodni Matka była na bezrobociu, znalazła pracę i załapała się na jedno z ostatnich miejsc w żłobku finansowanym ze środków UE. Matka jest z siebie dumna. I doskonale wie, że kupę szczęścia miała, że się wszystko tak ułożyło..
piątek, 7 lutego 2014
piątek, 10 stycznia 2014
Oj Matka bloga zaniedbała..
Zaniedbała bloga, bo zajęła się szeroko rozumianą manufakturą i tworzyła dla dzieci.. nie swoich. Jednak i swoje Dziecko też wyrobem handmadowym uraczyła, więc wszyscy zadowoleni.
Tymczasem Mała już 12 miesiąc kończy i powoli Matka urodziny szykuje. Na początku był plan wielki zaprosić wszystkich bliskich sercu Dziecka (i Matki) i zrobić imprezę, że ho ho! Ale potem Matka po rozum do głowy poszła i rozum podpowiedział, że po 1. nie ma gdzie tylu gości pomieścić i po 2. że Dziecko i tak z tych urodzin wiele nie zapamięta, więc może lepiej spokojnie i kameralnie zachowując najważniejsze elementy przyjęcia niż z wielką pompą?
czwartek, 10 października 2013
Jesienne wakacje
Wakacjujemy się jesiennie. Siedzimy sobie z Małą w Rabce i korzystamy z pięknej pogody - spacerujemy po parku, karmimy nad rzeką kaczki i chodzimy na huśtawki. Faaajnie jest :)
czwartek, 26 września 2013
Dzień Matki!
27 września M. ogłasza Dniem Matki. Gdy Dziecko pójdzie spać, M. zrobi sobie domowe SPA, a może nawet ukoloruje włosy na rudo (szamponetką, bez szaleństw). A może nawet pomaluje paznokcie? Po gorącej kąpieli w wannie, spakuje się pod milusi kocyk, Mąż zaparzy herbatkę z cytrynką.. albo lepiej naleje kieliszek reńskiego, słodkiego wina.. M. wyciągnie książkę i z radością odda się lekturze. Nie będzie grzebała w internecie, tym bardziej nie zajrzy na Pinteres, gmaila, bloggera, fb.. Nie będzie nic szyła, ani o szyciu myślała.. I pójdzie spać o normalnej porze. I taki oto Dzień Matki Matka sobie urządzi :)
czwartek, 19 września 2013
Matka kucharka!
M. podjęła drugą próbę przekonania Dziecka do zupki gotowanej. Pierwsza spełzła na niczym - po załadowaniu łyżeczką do buzi ugotowanej przez babcię zupki, Dziecko siedziało z wywalonym językiem (na którym była owa zupka) i przełknąć jej nie chciało. Nie pomogło mieszanie na łyżeczce trochę słoiczka, trochę ugotowanej - Mała nie dała się oszukać. Tydzień później M. zdobywszy ZDROWE, niesypane jarzynki, prosto ze wsi postanowiła zrobić podejście drugie (oczywiście mając w zanadrzu przygotowany słoiczek). Jakież było zdziwienie i radość, kiedy Dziecko pięknie całą maminą zupę zjadło! Matka dumna gotować Dziecku postanowiła.
poniedziałek, 16 września 2013
Masz Babo choróbsko..
Zabrała Matka Dziecko do lekarza. Pani Szanowna Doktor stwierdziła, że płucka czyste (ufff!), a to tylko wirusowe. Przepisała syropek i odesłała do domu. M. prawie odetchnęła z ulgą. Całkowicie odetchnie, jak Dziecko nie będzie miało gorączki, zatkanego noska, nie będzie kichać i kaszleć, będzie spokojnie spało w nocy.. Cwane choróbsko postanowiło zaatakować najsilniejsze domowe ogniwo. Ale Matka się nie da! Matka walkę wygra.
niedziela, 15 września 2013
Łooo Matko! Dziecko chore!
Tak chuchała, tak dmuchała, po sklepach nie ciągała, komunikacją miejską nie jeździła.. i co? I Dziecko i tak chore! Dziecku już drugi dzień leje się wodnista substancja z noska, spać w nocy Dziecko nie może, bo smoka ciągnie, a tu wyboru trzeba dokonać - albo smok, albo buzią oddychanie (bo nos zatkany). Czyszczenie nosa Disemarem i odciąganie rurką kataru pomaga tylko chwilowo, bo ten zbiera się z powrotem w zastraszającym tempie, a że Mała uparta i nie da sobie pomóc, to już drugi dzień trwa walka Rodzic z rurką - kontra Dziecko z katarem. O ile na katarze by się skończyło, M. jakoś by to rozchodziła. Ale Dziecko zaczepiła zła, niedobra, paskudna, niepożądana GORĄCZKA. Zaatakowała znienacka, ale M. wie, kiedy Małej temperatura rośnie, dlatego zmierzyła, Nurofen truskawkowy wyciągnęła, 2,5 ml odmierzyła, Dziecku podała i temperatura spadła do stanu przez M. pożądanego. Oby już nie wróciła.. Matka czuwa.. i monitoruje..
Co nie zmienia faktu, że jest to pierwsza choroba w życiu Dziecka (i Matki, jako Matki).
Subskrybuj:
Posty (Atom)